Nie lenie się leniąc ( zdjęcie 31 #projekt365 )


          Wczorajszy dzień spędziłam na oparach mocy. Z tych nerwów działałam jak cyborg. Dopiero dzisiaj czuję, jak się rozsypałam. Leżę i zdycham. Korzonki nawalają po całości. Jednak nie żałuję, że pojechałam zobaczyć jak odlatują w świat Aga i Dominik. Serce matki tego potrzebowało. 
          Nic mi się nie chce, bo i sił jakoś brak. Jednak tak leżeć i tylko czytać czy pisać książkę to dla mnie za mało. Coś dziać się musi. Zatem mąż wrzucił hafciarkę na stół, który stoi obok łóżka i choć ona niech pracuje za mnie. Koty haftowane są na początek, a później reszta. Mam sporo pomysłów, które teraz mam czas zlecić maszynie. Niech się drukują. Później z nich powstaną różności. 
          Za oknem za to zima. Znowu śniegu nasypało. Na ulicy przed domem ciągną nam kanalizę, więc tylko przez okno obserwuję, jak wielka czerwona koparka szaleje. Jutro od rana będą kopać też u nas. Cieszę się, bo to ważny temat dotyczący domu. Choć najbardziej z utęsknieniem czekam na pociągnięcie światłowodu. Ma być to zrobione ponoć do czerwca. Wreszcie byśmy mieli szybki internet, bo teraz chwilami nawet nie idzie napisać post na blogu. Cóż tak to jest jak człowiek postanowił zamieszkać na końcu gminy. Z jednej strony genialnie, bo cisza, zwierzęta wokół dzikie, nie ma zgiełku miasta. Niestety z drugiej, to tu wszystko dociera na końcu i trzeba się uzbroić w cierpliwość. Na kanalizę czekali tu łącznie 18 lat. My mieszkamy dopiero 3 rok, więc dla nas to szybko. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, jak to mówią. U mnie to dziś punkt leżenia bardziej, ale nic to, leki są, więc nabiorę sił i biorę się za działanie. Dziś też mam nadzieję, że napiszę kolejne rozdziały książki. 
A Wy jaki macie plan na poniedziałek? Planujecie sobie, co robić w tygodniu czy idziecie na żywioł?

( zdjęcie 31 #projekt365 )

Komentarze

  1. Do problemów z siecią dochodzą jeszcze problemy z blogspotem, niektórzy mają problemy z komentowaniem, bo będą wyłączać google+, w dodatku my pobieramy z kablówki, a ta robi przerwy kiedy chce...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz