Troski, wyzwania, świat ( dzień 5 #projekt365)



          Dzień 5  #projekt365 będzie o troskach, bo z nimi kojarzą mi się nie tylko łzy, ale właśnie krople rosy, deszczu. Jeśli taka kropelka jedna trafi na trawę, to trzyma się dzielnie, jakby mówiła: "To mnie nie rusza, jestem twarda, silna..." Gorzej, gdy ilość kropel rośnie na sile, gdy gnie wątły pasek zieleni od namiaru wody. Bywa, że jedna kropla łączy się z kolejnymi i staje się olbrzymem, który przygniata źdźbło do samej ziemi. Trudno sobie wyobrazić, że się podniesie. Przecież tak jej ciężko, tak jej źle.
           A jednak wystarczy, że wyjdzie słońce, że wiatr strząśnie wodę, a powstaje niezłomna. Choć niestety nie każda. Są takie, które łamią się i zostają takie już na zawsze...

          W moim dziwnym życiu nie raz byłam taką trawą wciskaną w ziemię, ale miałam szczęście, rodzaj dobrej karmy, samozaparcia, żeby powstać na nowo. Człowiek jest ciekawą istotą. Potrafi często znieść ogrom trosk, a bywa, że jedna często mała porażka może nas złamać.

           Ot taka mokra od deszczu refleksja.

          Jestem mamą 3 dzieci. Zawsze zastanawiałam się, jak sprawić, żeby nasza młodzież nie bała się wyzwań, umiała marzyć i co ważne, chcieli je realizować. Właśnie patrzę, jak córka wybiera się w świat "na pewien czas" - mówi, ale jak będzie życie pokaże. Jako matka chciałabym dać im gwiazdkę z nieba, ale mogę tylko dać im możliwość samym wybierać swój los, wspierać ich w tym i patrzeć, czy daliśmy im tyle siły, żeby byli jak to źdźbło, silni i niezłomni. Och, bycie rodzicem nie jest wcale łatwe, ani jak dzieci są małe, ani gdy duże i chcą wyruszyć do Irlandii.
     

Komentarze

  1. To, co starasz się im dać, to bardzo dużo i najważniejsze:-)
    Trawa to dobry symbol, taka delikatna, a tak mocna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Wiesz bywa, że serce matki łamie się, bo nie wie czy postępuje słusznie.

      Usuń
    2. Niech wyruszają. Starszego syna wypycham w świat bo jak rozejrzę się dookoła to mi się włosy jeżą pod pachami. Nie takiego miejsca chciałam dla swoich dzieci :)

      Usuń
    3. Też nie chciałam, żeby los tak się ułożył. Muszę liczyć, że dobry los ich wesprze. Sama w swoim życiu zaczynałam od podróży do Francji, w dobie, gdzie nie było komórek, a jechałam na miesiąc do dziewczyny, której nawet nie znałam ze zdjęcia. Jednak to były inne czasy. Teraz cieszę, że dzieciaki jadą tam, gdzie już jest moja rodzina. Nie będą samotni w tej wyprawie po nowe życie.

      Usuń
  2. Masz rację - czasem trawki potrafią wytrzymać bardzo wiele a czasem giną od byle kropli. Ale myślę, że to tylko z boku tak wygląda. Bo naprawdę te trawki dużo już naporu wody znosiły, wysilały się, by przetrwać, ale wciąz cos je w środku męczyło, wciąz coś coraz mocniej do ziemi przygniatało a z boku nadal wyglądały na takie silne i nieulękłe. Ale kropla drazy skałę a co dopiero taką biedną trawkę...
    My, matki - martwimy się zawsze. Chciałybyśmy ochronić, przestrzec, dać kawałek swojej mądrości życiowej, zmienic coś w losie swych dzieci. A one muszą same, nawet gdyby oznaczało to wejście w ulewę, czy poddanie się tej jednej, decydującej kropli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wiem, że są trawy, które już tyle zniosły, że jak im się nie poda dłoni same się nie podniosą. Woda ma niszczącą siłę także. Cóż mogę tylko być pełna wiary, że moja młodzież da radę. W końcu my matki jesteśmy od tego, żeby podziwiać je, wspierać i być zawsze pod ręką

      Usuń
  3. Trawy jak ludzie bywają różne i malutkie ,tuż przy ziemi rosnące i wielkie,wybujałe w pióropusze ozdobne. Czy takie czy inne, często ta sama ulewa na nie spada. Taki los wszystkich mam, że prędzej czy póżniej większość dzieci wyrusza w świat. I nie ma znaczenia czy będą w tym samym mieście, kraju czy gdzieś hen daleko za oceanem, tak samo się martwimy. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie napisane Mięto. Cieszę się, że odnalazłaś mój blog. Zapraszam do rozgoszczenia

      Usuń

Prześlij komentarz