Ruszam w nową przygodę #projekt365 ( dzień1 )



           To moje pierwsze zdjęcie należące do serii o nazwie #projekt365 ( tu znajdziecie wskazówki, jakbyście chcieli też dołączyć i spróbować sił - Projekt 365 ). Do tego wyzwania namówiła mnie Monika, z którą się znamy z fb. Nie lubię łańcuszków, tak samo bezmyślnych innych akcji typu wstaw serduszko zamiast iść do lekarza i przebadać sobie cycki. Wrr... Ale ten pomysł to zupełnie inna bajka. Lepiej byłoby zacząć pierwszego stycznia, ale przecież tu nie chodzi o matematykę, a o serce oddane pasji. Zatem dlaczego dołączyłam do wyzwania?

           Po pierwsze bardzo lubię robić zdjęcia. Jestem zupełnym laikiem w tej sprawie, ale od lat, głównie odkąd nasz syn traci wzrok, obraz łapany w obiektyw aparatu stał się dla mnie ważny. Co roku staram się zapisywać małe chwile, które przynoszą nam szczęście. Zatem dołączenie do grupy osób, które mają podobne podejście jest czymś interesującym. 
           Po drugie zadanie polega na tym, żeby codziennie chwycić jakiś ważny moment z życia, jakąś opowieść. To uczy cierpliwości, planowania czasu, ale też jakiegoś rodzaju miłości do każdego z tych dni. Tu przecież nie chodzi o zrobienie jakiegoś zdjęcia bez znaczenia. To ma być to coś, co tego dnia było ważne, co zatrzymało naszą myśl na dłużej. 

Zatem ruszam w nową przygodę, w którą też chcę zabrać Was.

          Od rana niebo było zachmurzone. Miałam małą chwilę, żeby wyjść i poszukać obrazu, który byłby dla mnie tym ważnym, który da mi podwaliny do robienia kolejnych zdjęć, ale też swoistej opowieści o moim świecie. Gdy tak snułam się z aparatem zerkając na mój mały, wielki wiejski świat trafiłam na skorupkę ślimaka wybijającą się w ogrodzie. Leżała tam sobie samotnie i mówiła do mnie:
 - Hej zobacz, leżę i czekam. Dostrzeż mnie w tym szarym dniu...

Wybrałam formę biało - czarną, żeby móc mocniej skupić wzrok na muszli. Zawsze lubiłam te małe domki ślimaków. One mają taki mały wir na skorupce, który zaprasza każdego, żebyś zajrzał głębiej, żebyś dojrzał to co schowane gdzieś tam. Właśnie dlatego pomyślałam, że to idealny obiekt na moje pierwsze zdjęcie w projekcie. Jestem bowiem pełna wiary, że po roku robienia zdjęć dostrzegę, co lubię, co dla mnie ważne, czym się otaczam, gdzie błądzą moje myśli, co mnie inspiruje do działania.

           Jutro i każdego następnego dnia pokażę Wam, co upolowałam ... zatem i zmobilizuje mnie to do bardzo regularnego pisania. Siedzę tu sobie w salonie i uśmiecham się do Was ...

Dacie się zaprosić na taką przygodę trwającą dokładnie 365 dni? A może dołączycie do mnie i też spróbujecie swoich sił?

Komentarze

  1. Bardzo ciekawy projekt, kiedyś o nim już słyszałam.
    Jestem ciekawa Twoich efektów, będę więc zaglądać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też słyszałam, ale brakowało mi jakoś motywacji. A teraz uważam, że nadszedł dobry czas. Będzie mi miło, gdy będziesz zaglądała. Dziękuję z góry

      Usuń
  2. Tyle mam Ci do powiedzenia, że wcześniej nie napisałam jak mi się bardzo podobają Twoje zdjęcia, pełne magii tak bardzo charakterystycznej. Znakomicie, że rozpoczęłaś ten projekt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Joasiu. Postaram się, żeby nie było nudno przez te 365 dni

      Usuń
  3. Sprowokowana twoim zdjeciem slimaka zrobilam dzisiaj pierwsze zdjecie projektu 365... hmmmm... zobaczymy czy jestem wytrwala... a cel - tez mam :)
    Obejrzalam tez wszystkie zdjecia z waszej podrozy po Europie, niesamowite!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu zdjęcia z podróży to maleńka garstka. Prawdę mówiąc muszę zajrzeć co tam wrzuciłam, bo z tego co pamiętam skończyłam na Barcelonie, a to była nawet nie połowa drogi. Zrobiliśmy prawie 8 tys km i tyle samo zdjęć. Dobrze, że mnie natchnęłaś do działania :) Trzymam kciuki, żeby i Twój #projekt365 się dobrze i szczęśliwie plótł. Będę zerkała i dopingowała.

      Usuń

Prześlij komentarz