Refleksje poświąteczne


         Święta, święta i po ... Minęły Wam dobrze? Nasze wiele nas nauczyły, bynajmniej ja tak czuję. W tym roku zupełnie odpuściłam szalone mycie okien, pucowanie zakamarków. Wszystko dlatego, że dojrzeliśmy do tego, że już nic musimy, że wiele można osiągnąć dobrze rozplanowując czas. Wolny czas spędzony z uśmiechem jest o wiele ważniejszy od stołu, który się ugina. I tak stworzyłam ponad 500 pierogów. Robiłam to przy pomocy męża i to w dwa dni, bez stania godzinami nad blatem stolnicy. Śmiałam się, że same wyskoczyły. 
     Lubię gotować odkąd mam wielką kuchnię połączoną z jadalnią i salonem. Mam wreszcie, gdzie się pomieścić ze wszystkim. Koty czasami tylko stoją przy stopach łaszcząc się o kawałek szynki czy surowego kurczaka. Jednak, gdy gotuje się z miłości, a nie z musu, to zupełnie inaczej spędza się czas w kuchni. Wtedy może uwolnić się pasja. Lepiej wszystko przyprawiasz, bo masz chwilę, żeby smakować i cieszyć się tym co robisz. Zatem jeśli już gotujesz, baw się tym, a nie ślęcz nad garem bez sensu... szkoda czasu na to. Lepiej zjeść kromkę chleba z dżemem niż kurczaka, który dusił się pod przymusem ... ( Ps. Tak spędzałam też czas, jak widać na zdjęciu... kociowanie, czyli tulenie Megan ... no jak jej odmówić? )


   W wieczór wigilijny byliśmy tylko w troje, tzn mąż, nasz syn Tomek i ja. Nasza pozostała dwójka młodzieży była w domach partnerów życiowych. Do tego trzeba dojrzeć. Kiedyś myślałam, że będzie mi smutno jak ich zabraknie przy stole. Jednak w tym roku czułam miłość i jakiś wewnętrzny spokój, że oni gdzieś tam mają też kochający dom, że nie są sami, że mają kogoś bliskiego i są szczęśliwi. Jako rodzice dojrzeliśmy do tego, żeby wiedzieć, że nasza młodzież buduje swoje małe wyspy szczęścia, swoje piernikowe chatki. - Ps. Tą dostałam w prezencie od Malinowej Królowej, czyli mojej wspaniałej sąsiadeczki. Prawda, że cudowny prezent? Żal taki chrupać. Niech stoi i cieszy oko. 


          U nas w tym roku choinka stanęła pierwszy raz w życiu już w .... Mikołajki. Zawsze ubieraliśmy ją w poranek wigilijny, a tym razem mąż szukał na stryszku jakiś cudów i namówiłam go na przyniesienie choinki. I powiem Wam, nie żałuję ... Czuję wyjątkowo mocno te święta. Może to i szalone, ale jak to mówią, a kto mi tu na wsi tego zabroni? Od miesiąca słucham muzyki nastrojowej, tańczę sobie w kuchni i śmieję się, że cały 2019 rok taki będzie. Mówią, że w chińskim kalendarzu to rok świnki będzie, czyli mój ... zatem otwieram się na szczęście, radość i marzeń spełnienie. Bo dlaczego nie? Zamierzam robić kroki w  stronę marzeń, żeby mi czasami gdzieś tam nie zabłądziły po drodze. Wierzę, że tak właśnie żyje się szczęśliwie...

         W drugi dzień świąt mój mąż musiał iść do pracy. Służba, taki los. Nie lubię takich dni, gdy go nie ma przy mnie w święta, bo przywykłam po wielu latach do pitej razem kawy, do naszych rozmów o wszystkim i niczym. Godzę się na jego pracę, bo los nie daje wyboru. Za rok pewnie sylwestra spędzę sama... ale cóż życie daje nam i małą łzę, żeby docenić dni, gdy wszystko jest po naszej stronie szali. 
         Wierzę w równowagę w przyrodzie. Od zawsze, gdy los dawał mi mocno w pysk, wiedziałam, że nadejdzie czas, że pogłaszcze mnie po głowie. Gdy coś traciłam mówiłam sobie, idzie czas na zmianę, idzie czas na coś nowego, co już kroczy w moją stronę. Teraz w święta też to mocno poczułam. W drugie święto zjechały się nasze dzieciaki z partnerami. Siedziałam sobie z boku patrząc jak jest gwarnie, wesoło, jak jest dobrze. Dla takich chwil warto żyć. Dla tych momentów, gdy świat staje się wielką paczką prezentów duchowych. W takich chwilach czuję się tak, jakby dobry anioł kładł mi rękę na plecach i mówił, leć.... unoś się w szczęściu... płoń szczęściem... tańcz jak ta mała baletniczka z naszej choinki. 


       Ten rok kończy się ponurą pogodą, ale czy tak do końca szarą. Gdy się zrobi zdjęcia słońca za chmurami gęstymi i burymi, to gdy się dobrze potem przyjrzysz widzisz ciepłą otoczkę wokół ... trzeba tylko chcieć dostrzec to ciepło. Może to mój mózg jest taki szalony, ale właśnie przez to tak kocham robić zdjęcia. Łapię coś i patrzę... i uśmiecham się, bo wiem, że to jeden taki moment i jest w nim więcej magii niż myślałam trzymając aparat w dłoni. Zatem w szarości można odnaleźć często mnóstwo odcieni... nie tylko życia. Te święta nauczyły mnie, że czas spędzony z tymi, kogo kochasz, a nie z tymi, z którymi wypada być, jest o niebo lepsze... i choć z boku może się wydawać szare, to tak naprawdę ma milion kolorów niewidocznych gołym okiem... jeśli oczywiście chcesz to dostrzec. Dla mnie to był niesamowicie piękny czas.

      A jak Wam minęły święta? Objedliście się? Dostaliście jakieś niesamowite prezenty? Bo ja się załapałam na upragnione hantle - takie 1 i 2 kg. Nie chcę zostać jakąś tak siłaczką, ale zamierzam zgubić w przyszłym roku ok 15 kg. Już robiłam to po każdej ciąży, więc teraz po sterydach zamierzam dokonać też taki wyczyn. Mam nadzieję, że mi się uda, bo przecież to tylko zależy ode mnie. Obiecuję dawać Wam znaki jak ta moja walka z samą sobą będzie szła. A jakie macie plany na sylwestra? Domówka, bal czy objadanie się lodami przy filmie? 

Komentarze

  1. Jestem tu dopiero drugi raz a już Cię lubię:): To jak piszesz,,,jakbym troszke sama pisała..Dojrzałość do pewnych spraw, reczy , podejść to ważny etap naszego życia..ja te święta w tym roku bez męża, choć nie sama bo z rodziną ale jednak nie tak to ma być..nie praca ale rodzina ale właśnie czasami życie uklada inne scenariusze...ale Wielkanoc na pewno już razem:):) Nie ma innej opcji!!!:):
    Serdezcnie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Pat ... wiesz też nie lubię w święta być bez męża, a mam tak od 15 lat. Nic w tym dobrego, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Im jestem starsza tym mocniej godzę się z życiem. Nie chodzi o to, żeby odpuszczać w walce, ale gdy to proza życia, to czy możemy z tym walczyć? Myślę, że im tam w pracy też ciężko... Wybrali taki los trochę za nas. Jednak małżeństwo to spotykanie się w połowie drogi, nawet jeśli on stoi po drugiej stronie górki. Tulę Cię mocno i mam nadzieję, że kiedyś los tak się ułoży, że nasi mężowie będą już z nami w każde święto, czego Ci bardzo życzę. Będzie mi miło Cię gościć u siebie, więc rozgość się i przybywaj :) Pozdrawiam ciepło
      Jola

      Usuń
    2. Na pewno im ciężko i samotnie....Ale mój mąż już dojrzał,że więcej samotnych świąt nie chce ...a więc wszystko na dobrej drodze:):
      Serdeczności ślę i się rozgaszczam:):):

      Usuń
    3. Zatem brawo dla męża! Pozdrów Go ode mnie.

      Usuń
    4. Pozdrowię..Dziękuję:)

      Usuń
  2. Jola, jak zawsze pięknie i z serca .... przytulam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kasiu. Buziole... mam nadzieję, że Ty na święta w Polsce?

      Usuń
  3. Zachwycająca baletnica! Przyjemnie jest czytać teksty pisane przez MĄDRĄ KOBIETĘ.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz