Na wsi czas płynie wolniej


U nas sierpień był pracowity, ale to dlatego, że zmieniliśmy adres zamieszkania. Teraz mamy takich sąsiadów - jak ten bociek. Miasto zamieniliśmy na wieś i jest cudownie. Właśnie układamy wszystko w pracowni. Pierwszy raz będziemy mieli specjalne miejsce do tworzenia.




Ale powstały jednak też zabawki, choć większość czasu przeznaczyliśmy na fugowanie, malowanie.
Uszyliśmy np. taką pomniejszoną wersję małpki - ta dostała nawet spódniczkę.


Pomniejszyliśmy też cukierkowe lale. Teraz jak ktoś ma dwie córeczki - malutką i starszą - może kupić im podobne lale, ale w różnych lepiej dopasowanych rozmiarach.


Uszyliśmy też na prośbę - kurkę jako poduszkę do karmienia. Wyszła ładniejsza niż planowaliśmy.
Cieszy nas to, bo teraz na wsi jakoś kurki do nas lepiej pasują niż słonie :)


Wymyśliliśmy też mini lale. Można je za rączkę umocować do wózeczka. Są idealne jako gryzak.


Oczywiście są wersje dla dziewczynek i chłopców. Już pierwsze są u swoich nowych małych przyjaciół.


Liska na wsi też można spotkać, więc musiały i one wrócić na półkę.
Teraz powoli wracamy do szycia. Trzeba zakasać rękawy, głównie dlatego, że mamy do wprowadzenia wiele nowości. 
Myślicie, że już czas myśleć o świętach? 

Komentarze

  1. Absolutnie jestem "za" !!! Też zmieniłam miasto na wieś i ten stan trwa już nieprzerwanie dwa lata. Pracowni jeszcze nie mam, bo przeprowadzamy niekończący się remont, ale jest nadzieja ! Śliczne prace szyciowe ! Pozdrawiam serdecznie :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudnie! Trzymam kciuki za nowe mieszkanko i jestem ciekawa co też nowego pojawi się w sklepie!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz