Nowości, zmiany i Agnieszki "dłubanki"


Oj zaniedbałam blog. Ale to chyba wina lata. Człowiek w tym czasie bardziej skupiony na ogrodzie, na spacerach niż na pisaniu. U nas w domu w te wakacje wena wielka - ciągle coś zmieniamy, tworzymy nowości - jak ten słonik Farciarz, który oparliśmy kolejny raz na współpracy z Sarah :) Mają ok 48 cm i są bardzo kochane.


A tu jedna ze zmian........ kotek torebkowy stał się rasowym kotek - rasa wyjątkowa Miauqn :)
Nadaliśmy nowy wygląd całej serii zabawek, bo niestety za dużo mamy naśladowców.
A teraz będę chwaliła naszą Agnieszkę.


Całe lato coś dzierga na szydełku. Uwielbiam patrzeć na jej małe dzieła.


Ta panienka misiowa ma tylko 10 cm i mieści się w dłoni. Nazwałyśmy ją Brzoskwinka :)


A to jest melka - czyli mini kocyk z główką misia dla niemowlaczka. Nazwa melka pochodzi z gwary poznańskiej. Cały nasz asortyment w sklepie rodzinnym teraz opieramy na gwarze, bo przecież jesteśmy Poznaniakami. Warto podkreślać, gdzie powstają różności :) z PyrToy'a.
Tak. Nazwa sklepu też się zmieniła - teraz pieczę nad nim ma Pan Supełek.
PyrToy, bo jesteśmy z Pyrlandii. Nazwa się szybko przyjęła, co mnie bardzo cieszy.
A właśnie, melka - oznacza coś słodkiego, a przecież ten kocyk misiowy jest słodki.

 
Za to - to maleństwo, które ma całe 8 * 8 cm - to prezent, jaki Agnieszka zrobiła specjalnie dla kolegi. Maleńki konik, który nam wszystkim skradł serce. Stwierdzam, że dobrze mieć w domu dziecko, które ma pasję.



A to ostatnia "dłubanka" Agnieszki, czyli ośmiorniczka. Już je kiedyś robiła. Ta powstała dla relaksu. Agnieszka się śmieje, że jak coś szydełkuje, to przynajmniej na filmie nie przysypia, jak coś oglądamy. Cóż widać, że w naszej rodzinie ręce leżeć nie mogą spokojnie.
Inne nowości opiszę Wam w kolejnym poście.
Będzie to post pewną rocznicą w tle :)

Komentarze

  1. Nigdy nie byłam w Poznaniu - bardzo nad tym ubolewam.... Twoje szyjątka i ich nazwy są bardzo charakterystyczne dla tego regionu ,kojarzą mi się z Musierowicz w której zaczytywałam się w młodości.Uwielbiałam ją jak teraz uwielbiam oglądać Twoje prace tu i na facebooku. Pozdrawiam Sylwia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz Szpuleczko, że mieszkałam w tej sławnej kamienicy, dwa piętra nade mną mieszkała Pani Musierowicz :) Miło było mieć taką sąsiadkę.

      Usuń
  2. Zabawki prezentują się bardzo dobrze. Faktycznie można się w nich zakochać i nic dziwnego, że wszystkim się podobają. Jednak na pewno zrobienie takiej jednej jest bardzo pracochłonne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wszystko co robione sercem wymaga czasu :) bo jak to mówią - serce wymaga więcej czasami niż oko :)

      Usuń
  3. I to jest bardzo trafna odpowiedź :) nie specjalnie mogę sobie wyobrazić ile trzeba robić takie cudeńko ale podejrzewam że sporo :) Widać moja droga, że robione sercem :) Powiem więcej, takiego zajączka chętnie bym kupiła dla córki bo ma urodziny :) Nie wręczę jej tego niestety ja a kurier DHL ponieważ będziemy w tym czasie oddaleni od siebie o wiele kilometrów chce żeby wiedziała że o niej pamiętam :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz