Tulikotki i plany dotyczące szycia


Pouciekały Tulikotki, więc co prawda pomału, ale w końcu 11 sztuk znowu jest gotowych.


Cieszę się, bo zabawki trafiły już do dwóch kolejnych sklepów. W Puszczykowie są w sklepie "Bez Ogródek" oraz w Pracowni Pokoików Dziecięcych "Groszek" w Stęszewie.


A tak poza szyciem jestem szczęśliwa, że nasz Tomek ma nowy pierwszy do testowania aparat słuchowy. Jak się sprawdzi to go kupimy. Ale za tydzień będziemy mogli wziąć do testowania drugi, bo okazuje się, że tak można, a to genialne, bo nie każdy aparat tak z marszu pasuje osobie niedosłyszącej. Każdy z nich ma np. inne brzmienie. Ważne, że wkładka do ucha ładnie leży, więc teraz Tomek ma czas na sprawdzanie, czy Mu on będzie odpowiadał :)


W szyciu wielkie plany. Czekam na szare tkaninki z House of Cotton, bo wykupiłam ich trochę, ale już zużyłam. Za to Cottonhill miało z okazji rocznicy promocję i uzupełniłam część kolorowych wzorków.
To pewnie jeszcze nie koniec, bo czekają owieczki, liski i co najważniejsze tęczowe lale na ubranie.


Kasumi tylko czasami zerka na mnie z miną jakby mówiła... oj szalejesz kobietko, szalejesz :D
Ps. U Was też tak przymroziło? Dziś byłam na spacerze z psem i zmarzłam do kości. Brrrr...
I na pamiątkę wrzucam wywiad dodatkowy, niespodziankę, którą zrobił mi Teleskop : TU
Oj psota Wam wyszła. Dziękuję z całego serca

Komentarze

  1. Ojej, jakie tu są cuuudne zabawki! Piękne! Takie kolorowe, przytulne, urocze. Dodaję bloga do obserwowanych, żeby nie zgubić :)
    Pozdrawiam serdecznie,
    Asia
    PS. Trzymam kciuki za aparat słuchowy - oby był dobry.

    OdpowiedzUsuń
  2. Są cudne i jak się fajnie nazywają! :-D

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczne tkaniny zakupiłaś. Zazdroszczę ich. Tulikotki są śliczne:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz