Relacja z Festiwalu Sztuki w Poznaniu


Kochani już szaleństwo za nami. Pozwólcie, że opowiem Wam co przeżyliśmy.
Wiecie jak przyjechaliśmy na targi dzień wcześniej, jak zobaczyłam stoisko poczułam panikę w sercu. A gdy dojrzałam, że inni mają profesjonalne meble, to już prawie stamtąd uciekłam z podwiniętym ogonem. Po czym mój mąż mówi do mnie: "Spoko. Pani się nie martwi. Będzie pani zadowolona :)" ... i złożył nasze dwa plastikowe regały na bokach, na koziołkach położył 4 długie deski, powiązał je sznurem, i tak oto powstał stół na miarę mistrzów :D I wtedy narodził się pomysł na eco schody. Żal mi było niewykorzystanej przestrzeni, no i chciałam, żeby lalom było wygodnie. A że kartonów u nas nie brakuje, więc gdy inni skręcali śrubki, my poszliśmy w taśmę klejącą. Hałasu narobiliśmy co nie miara. Oj było wesoło. Potem jak widzieliście wszystko zostało okryte tkaninami ( niech żyje wyprzedaż w Practikerze ) i byliśmy gotowi do obsypania wszystkiego zabawkami. Zatem jak Wy kiedyś staniecie przed dylematem... wystawiać się czy nie... Kochani nie ma rzeczy niemożliwych. Metoda McGyvera czyli taśma, karton, sznur, deska i scyzoryk i można nawet w kosmos lecieć :)

Moja córka Agnieszka i ja :) już gotowe do działania.


Banner wykonany dzięki Łukaszowi Będkowskiemu - ogromnie dziękuję!!!


Oczywiście okazało się, że naszyłam o wiele za wiele ... ale potem okazało się, że na szczęście :)


Lalunie uśmiechały się szeroko do klientów.


Taką pilotkę sprzedawały pewne panie... no sami powiedzcie - poezja, prawda? 


Mój mąż (ten wyższy) i przyjaciel rodziny - Kamil - pierwszego dnia czarowali, gdy ja poleciałam robić fotki.


O potem jak już regały się zapełniły a ja najadłam się grzecznie sterydów ruszyliśmy w świat sprzedaży. Było bardzo miło poznawać Czytelników bloga, którzy specjalnie do mnie wlecieli. Wspaniale było witać klientów, którzy kupowali u nas latem na Jarmarku Świętojańskim towar i znaleźli nas też teraz. Cieszę się, że przyszło wiele osób z naszego osiedla, którzy dopiero nas odkryli i było dzięki temu sporo śmiechu. W pamięci i sercu zapadną na długo nasi sąsiedzi. Kazoo, który już teraz coś czuję, że mnie wciągnął po uszy w barwny świat farb do tkanin. (Będę jeszcze nie raz robiła tu Mu reklamę). Dzięki właśnie Adamowi gwara śląska dla mnie teraz nowa oblicze :D a czarny humor tyle kolorów, że szok. Przemiła para z porcelaną z Bolesławca wspierała mnie codziennie i dzięki Nim już wiem, że jestem Pani Niteczka a mąż to Pan Supełek :) Poznałam też wielu wystawców. Dziewczyny Górnej Wildy - zagłębia koralików, panie z Zakamarków i Publikata, oczywiście laseczki z boskimi przypinkami z Baviki (pokażę Wam jakie sobie kupiłam ). Były też moje cioteczki - takie prawdziwe :) - grunt to z rodziną się spotkać na festiwalu :) - Ela i Joasia uściski dla Was. Czasami bywało, że ktoś ze znajomych wleciał, pomachał łapką i poleciał dalej, bo nawet pogadać nie było czasu. Oczywiście cieszę się, że poznałam ekipę ETI, czyli firmy Jenome :) uświadomili dlaczego mój wygrany Łucznik umarł i dlaczego dobiłam już i ich maszynę... hmmm - okazuje się, że jednak to ja już rekordy szycia biję i maszyny to już drżą jak widzą Panią Niteczkę :) Dziękuję też wszystkim dzieciom i dorosłym, którzy piszczeli z radości, gdy przystawali koło naszego stoiska. Nigdy nie zapomnę pewnej małej damy, która porwała misia i jej tata nie miał wyboru i płacił :) bo dziecko zakochało się po czubek misiowych łapek. Wzruszały mnie opowieści o życiu, o lalkach z przeszłości, o misiach objeżdżających świat. Dla mnie to taka wielka pastylka szczęścia, która dodaje energii do tworzenia więcej i lepiej. Dziękuję wszystkim za zaproszenia na inne szalone jarmarki, festyny, festiwale. Coś czuję, że przyszły rok będzie więcej niż zakręcony, oby Matka Szpulka wsparła mnie swą siłą i zdrowiem. Powiem Wam, że nie spodziewałam się, że życie napisze nam właśnie taki scenariusz. Przez te 3 dni czułam, że Pani Niteczka faktycznie ma siłę. To wielka radość dla całej naszej rodzinki. Bo gdy ja jestem silna, to i cała nasza rodzina ją czuje. I dziś dziękuję wszystkim, którzy od prawie 4 lat do mnie zaglądają, wspierają, pomagają, sugerują, podpowiadają, za to, że jesteście z nami. Za to, że dziś choć zmęczona czuję się bardzo szczęśliwa. 

Komentarze

  1. miałaś śliczne stoisko:))pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jolu poczytałam już sobie na FB, ale i tu muszę skrobnąć. Jesteś niesamowita i masz pozytywny wpływ na nas wszystkie. W Tobie siła, nadzieja i wiara. Oj jak ty mnie dopingujesz. A stoisko - no cóż, pooglądałam inne stoiska - TWOJE najbardziej kolorowe, zwariowane i najpiękniejsze. Wymiatasz konkurencję nawet leżąc. Buziulki, odpoczywaj zasłużyłaś sobie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszy mnie to,że miałaś powodzenie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cytuję, "...dziś choć zmęczona czuję się bardzo szczęśliwa." Czy coś można jeszcze dodać do tych słów?Życzę siły. Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To dużo jeszcze takiej siły życzę! Serdeczne pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Stoisko prezentowało się imponująco:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudne jak zwykle! Zostały Ci może jeszcze jakieś prace z jarmarku? Jeśli tak to koniecznie wrzuć je do sklepu. Albo chociaż ich zdjęcia na bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki takim ludziom jak Ty i takim cudownym jarmarcznym chwilom życie w dzisiejszych czasach ma dla mnie jeszcze sens i odrobinę przyjemności :)
    Trzymaj tak dalej, życzę dużo siły wielu pomysłów i wszystkiego co najlepsze :)
    Pozdrawiam serdecznie :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Byłam, sfotografowałam, na blogu pokazałam i...nawet nie skojarzyłam, że to TA Pani Niteczka... :/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz