Ciastek, misie i małpy, czyli nie ma lenistwa.


U mnie wreszcie świątecznie. Pierwsze pierniczkowe lale gotowe. W domu mówimy na nie, że to Ciastek i jego familia. 


Uszyłam je z bawełny satynowej. A lukier mają z filcu. 


Wcześniej szyłam małpki - łącznie 8 różnych sztuk. Są duże - mają ok 52 cm.
Są takie brązowo - kolorowe, ale też drugie z bawełny ciemno buraczkowej.


Chłopaki tylko kwiatków nie mają na buźce.


Taka małpeczka leci do Piecuchowa, z którego dostałam przecudne niespodzianki.
Jutro się nimi pochwalę :) 



Była też chwila na stworzenie małej komódki w romantycznym stylu.


No i na koniec pokażę Wam misie. Postało ich 20 sztuk.
10 już odłożonych na festyn mikołajkowy.


Zatem jak widzicie nie nudzę się. Działam. Jutro pokażę Wam pierwsze bałwany w owocowej polewie.
A na uszycie czekają sympatyczne koty. Ach jak żałuję, że ręce są dwie... Chyba w przyszłym roku muszę pomyśleć o pracowni, sklepie i ... zatrudnieniu pracownika, bo już sama nie wyrabiam na zakrętach :)

Komentarze

  1. Ale te małpeczki fajne :) A komódka to z pudełek po zapałkach?

    Pozdrawiam
    Violetta

    OdpowiedzUsuń
  2. Małpki świetne :) a ten ciastek cud, miód :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Małpeczki są świetne, misie zresztą też takie kolorowe, optymistyczne :)
    Zapraszam do mnie
    handmadebyevi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo podobają mi się materiały, z których szyjesz swoje zabawki. Małpki skradły mi serce :)

    OdpowiedzUsuń
  5. jesteś niesamowicie kreatywna i pomysłowa

    OdpowiedzUsuń
  6. malpeczki cudne zreszta wszystko jest cudne jak zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. wszystkie piękne, ale małpiszonek ukradł mi serducho <3 pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz