Brykające renifery


Święta za pasem. Zatem od tygodnia szyłam 20 reniferów.
Ta 10tka trafiła do sklepu.


Część z nich uciekła - jak np. ten w paski czerwone.


Trochę rozrabiają mi w domu. A to mówią, że żadnych sań ciągnąć nie będą.
A to drugi stwierdził, że śniegu nie ma, więc sanki to mogą sobie tylko stać, a nie sunąć.


Kolory tęczowe, bo przecież zima nie musi być tylko czerwono zielona.



Serduszka i noski mają z filcu. Reszta to zawsze dwa kolory bawełny.


Jak widzicie pilnują mnie, żebym się nie leniła, a że z chodzeniem mam kłopot, to siedzę na tyłeczku i szyję.
Jutro może pierniczkową albo bałwankową lalę uszyję... Wiem, że kotki na pyszczki czekają, a kolejne bimbalskie na kokardki na trąbie.
Przesyłam Wam moc ciepła, bo nocki coraz zimniejsze

Komentarze

  1. Jakie genialne! Niezłe zamieszanie musisz mieć w domu, jeśli wszystkie brykają. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio co raz bardziej podobają mi się reniferki,Twoje rozbrykane są świetne:)Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie świetne! Ile taki cudny renifer kosztuje?

    OdpowiedzUsuń
  4. Są niesamowite :) super wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz