Relacja pełna z jarmarku


Gotowi jesteście na opowieść o Jarmarku Świętojańskim w Poznaniu?
Odbywał się w dniach od 16 - 30 czerwca 2013.
Nad pogodą czuwał szaman.


Oczywiście było pełno gości. Część osób mnie nie upolowała, bo niestety nie zawsze sił wystarczało, żebym tam siedziała. Zorka była wytrwała i mnie upolowała w końcu :)
No to zaczynam opowieść.


Poznajcie najweselsze dziecko jarmarku Mieliśmy z Marcinem domki na przeciwko siebie. Dzięki Niemu nigdy nie było nudno i zawsze było psotnie. Już wiem, że za rok musimy też być sąsiadami 


To jedna z dziewczyn, które pracowały u Marcina. Pewnie mnie udusi, bo jak zawsze nie pamiętam imienia. Dla mnie była słodką elfką. Wszystkie dziewczyny na stoisku miały olbrzymią wiedzę na temat przypraw z całego świata.


To Jagódka ... też pracowała u Marcina. Widziałam ją najmniej, bo jak wiecie było mnie mało na jarmarku, ale wiem, że w dni słoty chowała się u nas w domku ... z resztą u nas zawsze był zgiełk i wesoły hałas.


Tu nasz widok na Marcinowe przyprawy świata


Tu sąsiadki ( ta blondyneczka to Sylwia), które na 100% są sprawczyniami, że mam kolejne kilo więcej. Łoscypki pysznościowe na ciepełko z żurawinką podawały, ale też kiełbaski i inne frykasy.


Mąż, który stał codziennie stwierdził, że po 16 dniach sam czuje się uwędzony ale w takim towarzystwie i wędzenie bywa przyjemne.



To sąsiadeczki też szyjące. Jedna miała śliczne pluszaczki, a druga moc dobroci do domu.


A to pan Krzysztof, który dał mi posmakować bułgarskiej kuchni ... ogień w pysku to mało powiedziane. Śmiałam się, że zdezynfekował mnie po kłębuszki nerwowe Jak widać mieliśmy wesołą paczkę wokół.



A to maleństwo to tylko jedno z wielu, które do nas zawitało. Niestety mądra Pani Niteczka miała aparat tylko ostatniego dnia. No na sklerozę nic nie poradzisz
To jest maleńki Alan koleżanki też motorniczej - Tatiana Kecinska . No sami powiedzcie, że to mały słodziak


Tak jak wszystkim mówiłam domek mieliśmy tuż obok tego jegomościa, który stoi w jednym z narożników Starego Rynku.



Za zakrętem też było troszkę zabawek, ale w stylu bardziej surowym, bo z lnu.


Oczywiście można było też kupić przepyszne wypieki. Chlebek pierwsza klasa.


Chłopaki piekły pączuszki (pyszne - Zorka wleciała mnie nimi utuczyć )


Na scenie każdego dnia odbywały się liczne koncerty. Ale na szczęście staliśmy na prostopadłej ścianie, więc u nas nie było za głośno.


Śpiew, różne konkursy na scenie, pokazy. Myślę, że to dodaje zawsze uroku jarmarkowi. Dla mnie to była niesamowicie udana impreza.


Oczywiście co to byłby za jarmark bez zaczarowanej dorożki.


Koniki - głównie ten szary - przyjemnie zaczepne były.


Pad dorożkarz też pozwolił mi się uwiecznić ku potomności.


Dużo było sztuki malowanej, ale z tego co pamiętam to stali bywalcy jarmarku.


Tak rzadko chodzę na Stary Rynek, że dopiero wczoraj wypatrzyłam odbudowaną wieżę ... wystającą ponad kamieniczkami. Dopiero wczoraj zdałam sobie sprawę, jak choroba mnie często uziemia.


Można było też oglądać i zamówić rzeźby z kamienia, które też mają swoją ekspozycję od lat w tym samym narożniku Starego Rynku


Nie brakowało też szamana, który nam zaklinał dobrą pogodę. Dwa dni chyba coś mu się namieszało, bo ściągnął deszcz, ale na szczęście później naprawił błędy.


Jak zaczarowane obserwowały go dzieci. Wielki pióropusz robił duże wrażenie. A mnie rozbawiła oczywiście słuchawka na policzku ...


Były też malowidła na deskach i to wszelkich. Bywa, że na sztachetach z płotu lub kawałkach beczek.


Wypatrzyłam też stróża, który pilnował swojej Pani ...


Wierny przyjaciel człowieka. Aż złapał mnie za serducho.


Nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła zdjęcia tym posterom. Dwie ekipy przyjaciół z dwóch epok ...filmowych.



Jak widzicie było wesoło, kolorowo, nigdy nie było nudno. To było cudowne 16 dni szaleństwa, które na pewno jak zdrowie pozwoli powtórzymy w tym samym miejscu za rok. Ściskam do serca wszystkich, którzy zawitali w moim szalonym domku Pani Niteczki
(Ps. Oczywiście Marcin nie byłby sobą, jakby nam z Zorką nie wpadł w fotkę)
Czas wrócić do normy, ale powiem Wam na uszko, że na Boże Narodzenie zawitam na MTP w Poznaniu ... bo bardzo mi się spodobało to szaleństwo :)

Komentarze

  1. Kochana jakaś taka młodsza, śliczniejsza, weselsza jesteś na tych fotkach. No ale to też oscypki, pączusie i miłe towarzystwo zadziałały cuda. buzialki ela

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam serdecznie:)
    Kilka lat temu, przez pewien czas mieszkałam w Poznaniu (cudowny okres:)) i byłam stałym bywalcem Jarmarku.
    Same cudowności, wspaniali ludzie, cudowna atmosfera...
    Niezwykle miło było obejrzeć Twoją relację z tej imprezy:))powróciły miłe wspomnienia:)
    Pozdrawiam cieplutko i zdrówka życzę:))

    OdpowiedzUsuń
  3. lubię takie imprezy, ładne zdjęcia, pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niesamowita przygoda! Wcale się nie dziwię, że planujesz następne takie imprezy. Niestety mieszkam bardzo daleko i nie mogłam Cię odwiedzić, nad czym bardzo ubolewam. A teraz odpocznij troszkę kochana, bo Ci się należy. Byle nie za długo, bo nieuszyte lale czekają:)

    OdpowiedzUsuń
  5. "...powiem Wam na uszko, że na Boże Narodzenie zawitam na MTP w Poznaniu ... bo bardzo mi się spodobało to szaleństwo :) Lubię to ! :) Pozdrawiam,Iventi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale wam tam było faaaaaaajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Napatrzyłam się na te zdjęcia przedwczoraj, a potem mi się śniłaś;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jolu Kochana przepięknie to wszystko opisałaś i pokazałaś czuje się tak jak bym tam z Toba była dziękuję za to chwile choć na zdjęciach , ale dziękuję za ta chwilę bycia tam z Tobą ...
    Jesteś wspaniała i wyjątkową Osoba dlatego wszystko co dzieje się wokół Twojego życia i Ciebie staje sie wyjątkowe i niepowtarzalne , bo Ludzie z Pasja to ludzie szczęśliwi , którzy potrafią cieszyć się najmniejszą rzeczą w życiu i potrafia ta radościa zarażac pozostałych , czego inni bez Pasji nie potrafią dostrzec , pozdrawiam pozytywnie zakręconą Istotę, wielki buziol Joluś dla Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty