Czwartek pączkiem pachnący


Trochę resztek wykończyłam, bo na większe wyzwanie jakoś sił zabrakło. 
Za to na wesoło tworzyłam, więc opisy będą takie.
Ten na górze to miś Bonifacy, grzeczny ponoć - taki cacy cacy ;D


Ten jegomość to misio Paker - lalki mówią, że niezły bohater.


A to baletnica / słonica. Mówią, że uciekła z cyrku w Luxemburgu. Ponoć poszukiwana aż w 15 krajach. Nie wiem co narozrabiała, bo wygląda na bardzo grzeczną.


Ten delikwent to młodszy brat bliźniak innego amora. To słodziak Grześ. Ewidentny łamacz serc niewieścich. A że nie chciał być sam sklonowałam mu kumpla.


Ten z miną niewiniątka z watą w uszach to amor Piotruś. Niech nikt nie da się zwieść... bo to mały drań. Uwiedzie a potem porzuci w ciemną noc styczniową ;D


A nasza Dziunia takim oto okiem pilnowała Agę najpierw, bo od wczoraj bardzo gorączkuje, a potem mnie, żebym za dużo pączków nie zjadła. Byłam grzeczna - wpałaszowałam ino 1 sztukę.
Uściski dla wszystkich
Miauuuu



Komentarze

  1. No sporo tego :) Ale ja jestem baletnicą więc Twoja baletnica podbiła mi serducho :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ino 1? Ja wpierdzieliłam cztery !!!!!!!!!!
    Grześ i Piotruś skradli serce moje!

    OdpowiedzUsuń
  3. fajne chłopaki...ja zjadłam 2 pączki:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne rzeczy szyjesz:) Pobuszowałam sobie troszkę po Twoim blogu i bardzo mi się spodobało. Zauroczyły mnie takie zabawne bobaski, które szyjesz. Piękne są:) Pozdrawiam cieplutko i jeśli masz ochotę zapraszam do mnie. Ania:)

    OdpowiedzUsuń
  5. No więc ja, nieskromnie rzeczę, chyba jestem rekordzistką: 6 pączków w moim brzusiu do dzisiaj. Ufff.... Niesłychanie podoba mi się misio Paker. Muszę coś wybuszować na walentynki dla Mężulskiego!

    OdpowiedzUsuń
  6. Suuper te twoje maskotki :) Ja rowniez zjadlam jednego paczka :) Na wiecej sie nie zalapalam :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz