Podsumowanie 2012 roku




Gdyby ktoś mi powiedział w zeszłe święta, że przeżyję niesamowity rok to pewnie uśmiechnęłabym się z przekąsem, pokiwała głową niedowierzająco i powiedziała: „…taaaaa jasne” J

A jednak tak się stało. Dobre i złe się przeplatało. Choroba sprawiła, że do dziś chodzę o kuli. Wtedy myślałam, że to koniec. Musiałam się pogodzić z tym, że choroba i mi zabiera siłę. Właśnie w tamtym czasie wygrałam konkurs na Bloga Roku w kategorii „Moja pasje i zainteresowania.” W trakcie podróży na galę przeżyłam najbardziej zakręconą przygodę. Nigdy nie zapomnę jej. Później los rzucił kłodę pod nogi i kłopoty z odżywką żywieniową dla Tomka. Walka z NFZ. Mój szalony list to władz. Nie wiem do dziś dlaczego wywołał taką niesamowitą reakcję ludzi. Może zwyczajnie ktoś wreszcie wykrzyczał złość za tysiące. Od tamtej chwili nie ma dnia, żebym nie otrzymała sympatycznych e-maili od ludzi, którzy sami walczą, którzy nas wspierają lub sami szukają pomocy. Potem wybraliście mnie na Kobietę Roku w konkursie Onetu i Vital Voices. No w taką wróżbę nigdy bym nie uwierzyła. Gdy wspominam galę w Sheratonie to do dziś nawet nie do końca dociera do mnie, że aż tyle osób mnie wybrało. Reszta roku też była jak szalona huśtawka. To lepiej, to gorzej, ale zawsze do przodu.

Wiele osób mnie pyta co zmieniły owe wygrane. Prawdę mówiąc niewiele, a za razem bardzo dużo. Nie zmieniły naszego życia, nie licząc faktu, że mamy zapewnioną odżywkę … i mam nadzieję, że kolejne kontrakty z NFZ tego nie zmienią. Na pewno stałam się osobą rozpoznawalną, ale nadal nie śpię na laurach. Ktoś kiedyś do mnie napisał, że „teraz to pani odcina tylko kuponiki”, a inny mi zarzucił, że „zrobiłam karierę na chorobie dziecka i swojej”. Wtedy łapię się za głowę. Mi manna z nieba nie leci. Nagroda Kobiety Roku nie łączy się z profitami finansowymi. Jest rodzajem wyróżnienia. To bardziej zobowiązuje do pewnych rzeczy niż coś daje. Bo uważam, że powinnam, nadal i niezmiennie, pokazywać innym, że nie można się poddawać w chorobie, że trzeba się ruszyć do działania, że bierność nic nie wnosi. W ostatnim roku straciłam wielu „przyjaciół” i zyskałam też wielu nowych znajomych. Wielokrotnie musiałam weryfikować to co czuję i jak odbieram świat. Zrozumiałam, że ludzie widzą mnie jak chcą i wiele z nich myśli, że bycie Kobietą Roku jest równoważne przynajmniej pensji jakiegoś celebryty. Niestety muszę ich rozczarować. Nadal w portfelu mam tyle, ile sama uszyję, ile mąż sprzeda. Mam nadal dwie ręce, a że są niestety coraz słabsze, to z tego co podliczyłam, w tym roku stworzyłam o 30% mniej niż rok temu. To też pokazuje mi, że muszę się liczyć ze swoim zdrowiem, bo choćbym motywację miała z tysiąc Pań Niteczek to siły mam tyle co Jola Radomska.
Jedno zyskałam. Nie czuję się samotna. Zawsze mam do kogo zadzwonić, z kim pogadać. Wiem, że są osoby, na które mogą liczyć jak na przysłowiowego Zawiszę. Nauczyłam się też odgradzać od osób, które zabierają mi dobrą energię. Tak. Jest to egoizm, ale uważam, że nie mogę przy tak wielu troskach brać na bary jeszcze osób, które knują, ranią lub umniejszają. Bo ludzie zapominają, że słowo ma wielką moc sprawczą. Mogą unieść lub dobić. I nie mówię, że każdy ma mnie tylko głaskać, bo i kota tak można zamęczyć na śmierć. Jednak nie potrzebuję obok siebie więcej kłód niż mi życie dorzuci.
Wiele złych chwil odsuwamy. Z Tomka oczami jest coraz gorzej. Ze mną jest tak, że jeden dzień chodzę, a drugiego leżę jak kłoda. Nie mam siły na walkę większą niż ta konieczna z dnia codziennego. Moją radością jest to, że dzieci fantastycznie się uczą, to że Tomek uczy się w domu i idzie Mu lepiej niż mogliśmy sobie wymarzyć. Teraz troski z Tomka kręgosłupem. Nawet nie dopuszczam do siebie myśli, że Tomek mógłby przestać widzieć, ale wiem jak jest, a jest coraz gorzej. Zatem mam z czym walczyć. Jak mnie coś męczy usuwam to. Może i przez to wiele osób mówi, że się zmieniłam. Ale ja zwyczajnie zweryfikowałam swoje możliwości do przeżycia. Nikt ze mnie nie uniesie tego co mam. A ja też chcę żyć szczęśliwa.
Czy można żyć szczęśliwie? Czy jest jakaś na to metoda?
Myślę, że jedna. Codziennie trzeba dziękować, że się coś udało, bo każdego dnia można znaleźć choćby mały sukces, mały przełom, jakąś radość. Codziennie też trzeba witać dobrze nowy dzień. Cokolwiek wnosi. Jeśli to będzie dzień próby to też go zniesiesz, przeżyjesz. Wiem, bo mam takich wiele. Warto szukać to co dla nas dobre, śmiech, radość, dobra energia. Otaczać się tym co wnosi w nas rodzaj światła. Uciekać od tego co zaciemnia duszę. Trzeba też wyznaczać sobie cele. Małe i duże.
Czy mam jakieś swoje?
Oczywiście. Marzy mi się porzucenie kuli. Marzą mi się szpilki na nogach. A co!!! Przecież trzeba wierzyć – bo w końcu SM jest chorobą też duszy J a jak się wezmę ze nią to kto wie.
A serio. Marzę wrócić do formy. Zmobilizować ciało do regularnych ćwiczeń. Odkryć głębiej jogę. Zmieniam właśnie dietę. Widzę już pomału efekty. Zobaczymy. Wiem też, że będę dalej tworzyła. Mam tysiące pomysłów, więc pewnie przyszły rok będzie nie mniej interesujący. Marzy mi się pokazanie na targach. Kto wie. Marzenia spełniają się tylko gotowym na przyjęcie nich. Mąż tu mi dorzuca, że mam pamiętać o napisaniu obiecanej książki. Hihihi… kto wie, może faktycznie dojrzałam do tego.
Na koniec chcę podziękować wszystkim, którzy przeżyli ze mną ten niesamowicie ciekawy rok, a nawet „koniec świata”. Mam nadzieję, że 2013 będzie rokiem twórczym, pełnym cudownych uniesień i że będziemy w kontakcie J

Komentarze

  1. To do tego dołożę ode mnie życzenia ZDROWIA dla Waszej rodziny na 2013 rok!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Postanowiłam jutro przez telefon przeczytać list mojej siostrze. Nie ma dostępu do internetu a Twój list jest budujący. Mimo kłopotów jest tyle słów otuchy dla innych.Dziękuję że piszesz tak szczerze. Życzę Ci szczerych przyjaciół . Takie motto zamieściłam na swoim blogu "Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać"
    Antoine de Saint-Exupery Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. brakuje mi słów, ale jeszcze wydukam: PODZIWIAM!!! i życzę, oprócz zdrowia, spełnienia marzeń, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdy 301 osób ( tylu masz obserwatorów) wzniesie do Pana Boga modlitwę za Wasze zdrowie, to Jego oczy zwrócą się w Twoją stronę....Jolu, o zdrowie i siłę dla Ciebie proszę...
    P. S. Ślicznie wyglądasz!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyszły rok pewnie będzie jeszcze ciekawszy ! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niech wszystkie marzenia się spełnią. Życzę tego z całego serca. Pozdrawiam Ania
    robotkianiuutki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Jolu kochana, ja wiem że wiara czyni cuda.... Ściskam Cię wirtualnie i wierze w to że przyszły rok będzie dla nas łaskawszy...

    OdpowiedzUsuń
  8. Życzę spełnienia marzeń i zdrowia dla Ciebie i Tomka :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wierzę, że dasz radę! Świat potrafi nagle się zawalić a za chwilę odbudować...2013 będzie bardzo dobrym rokiem coś tak czuję :) ZDROWIA ZDROWIA ZDROWIA!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana życzę Ci spełnienia marzeń. Sobie życzę zobaczyć Cię w Nowym Roku na ślicznych szpilach;) Pozdrawiam serdecznie i ślę Joli i Pani Niteczce wielkie buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jolu i tego Ci życzę tej wiary i optymizmu:)) Jesteś bardzo silną kobietą co nie raz udowodniłaś;)) Życzę Ci pogoduchy ducha, dużo zdrówka dla Ciebie i rodzinki w tym nadchodzącym roku i wszystkiego dobrego:))) pozdrawiam cieplutko Viola

    OdpowiedzUsuń
  12. Życzę Ci DUŻO,DUŻO,DUŻO ZDROWIA!!! SIŁY I WIARY:)))i żeby spełniły się wszystkie Twoje marzenia i te duże i te małe:)))Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2013!!!Pozdrawiam ciepło:D

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdrowia dla Ciebie i Twojej Rodziny, spełnienia marzeń, no i targów i książki i.... wiele dobrego

    OdpowiedzUsuń
  14. Życzę Tobie i całej Twojej Rodzinie wszelkiej pomyślności w Nowym Roku♥

    OdpowiedzUsuń
  15. trzymamy kciuki i małymi kroczkami do przodu, wszystkich sukcesów z serca gratulujemy, buziaki

    OdpowiedzUsuń
  16. Życzę Ci by w przyszłym roku też znalazło Cię szczęście i zadomowiło się na stałe.

    OdpowiedzUsuń
  17. Pięknie napisane, cieszę się że tyle w dobrej energii w Pani Niteczce drzemie! Podziwiam szczerze i życzę samej pomyślności w Nowym Roku! I zdrowia dla całej rodziny!

    OdpowiedzUsuń
  18. I dodaj Jolu-czari maryi i jus,wtedy zyczenia sie spoełniają.A tak na bardzo powaznie wszystkie powinnysmy tak myslec ja Ty a życie stało by sie spokojniejsze
    W Nowym Roku życze Ci tego samego co sobie-zdrowia i spokoju,a reszta znajdzie sie sama
    iwona

    OdpowiedzUsuń
  19. Kochani bardzo Wam dziękuję za piękne życzenia. Uściski od nas w Nowym Roku :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Pozdrawiam serdecznie,wszystkiego dobrego w Nowym Roku 2013 spełnienia marzeń aby do tego zdrowie dopisywało Pani i w Rodzinie:)))
    Trzymam kciuki powodzenia:)we wszystkim:)

    Pozdrawiam
    Mariola Łozowska

    OdpowiedzUsuń
  21. Skladam Ci szczere zyczenia szczesnia, milosci, zdrowia i weny tworczej w nowym roku. Trzymajcie sie cieplo w ta mrozna zime. Zagladajac na twojego bloga i czytajac historie twojego wspolczesnego zycia czuje sie mloda i niedoswiadczona ( i gwoli egoizmu chcialabym aby tak zostalo), ale zarazem czuje, ze zarowno mi, jak i innym blogerkom pomagasz rozwiazywac wieksze i mniejsze problemy zycia codziennego. Jak bede duza, bede taka jak Ty- dzielna. :) Moze powinnam postawic sobie takie postanowienie noworoczne? Dac sobie rade.. Zycze zdrowia, Nina.

    OdpowiedzUsuń
  22. Pani Jolu! Tak trzymać! Życzę Pani i Pani Rodzinie dużo zdrowia i sił!
    Pozdrawiam
    Małgorzata

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz