środa, 11 marca 2015

Tulikotek gotuje a reszta go pilnuje


Nasze życie w ostatnim czasie przypominało huśtawkę, bo miałam kilka zabiegów i jak to mówią, co prawda złego diabli nie wzięli, ale na szycie zabrakło większej siły. Jednak nie leżałam tak całkiem nic nie robiąc. Uszyłam serię Tulikotków. Ten z motywem kulinarnym jakoś najbardziej skradł moje serce. A nawet jeden z nich został wyróżniony na pierwszej stronie newslettera na DaWandzie - to bardzo miłe, że zostały zauważone :)


Zakręcone króliki zmodyfikowałam i mają teraz buzie jak królik torebkowy. Dobrze, że klienci mnie na to namówili, bo bardzo słodko wyglądają teraz.


Powstały też misie klasyczne, duże z kolorowymi brzuszkami.


I taki kolorowy - jeden jedyny zwariowany. Już ma nowy dom i mam nadzieję, że wywołał nie mniejszy uśmiech niż u mnie, gdy go tworzyłam.


Zakręcone króliczki powstały też w wersji szarej, bo nie każdy lubi brązy. 
Dziś odpoczywam, bo wczoraj w nocy wróciłam ze szpitala i czuję się jeszcze tak sobie, ale już planuję szycie lalek, bo już kilka miesięcy ich nie robiłam. Dadzą mi miły oddech od zwierzaków różnej maści. No i myślę już o jarmarku wielkanocnym, który rusza za 10 dni. Jak to mówią, wszystkie ręce na pokład, bo czas leci nieubłaganie. A wszystkie znaki na niebie i ziemi zapowiadają, że przed nami nie mniej szalone miesiące.