piątek, 15 maja 2015

Syrenki i szydełkowe cuda Agnieszki


Nadchodzi lato, a jak dla mnie w tym czasie najważniejszy jest urlop nad morze. Owszem kocham góry za ich majestat, ale latem wygrywa woda. W końcu jestem wodniczką, więc inaczej być nie może. Od dawna marzyłam, żeby uszyć syrenki. I wreszcie jest cała ich kolekcja. Tkaniny na ogonki czekały ponad rok na pokrojenie. Teraz nadszedł ich czas.


A żeby chłopcom nie było smutno, więc powstały syrenki i syreny :) Jeden taki Syren nawet pływa a poznańskim basenie i pokazywali go ostatnio w telewizji. A moje są średniej wielkości - mają ok 30 cm licząc z ogonkiem. Połączyłam bawełnę i filc. Wykorzystałam też ciekawy muszelkowy ścieg. Myślę, że słodka z nich paczka.


Odtworzyć też musiałam na zlecenie moją biedroneczkę. Bardzo lubię tą zabawkę. Ciągle się zastanawiam czy uszyć też takie w kropki, ale np. na innym kolorze, niebieskie, żółte. Co o tym myślicie? Tyle jest odmian biedronek - byłoby wesoło i kolorowo.


A to miś śpioszek, czyli misioszek. Też uszyłam ich w różnych połączeniach tkanin. Są przytulaśnymi poduszkami. Stworzone dla dzieci, które mają kłopoty z zasypianiem.
A teraz.......


Poznajcie misia zrobionego przez moją córkę Agnieszkę. Dostał imię Kruszynka, bo ma ok 10 cm.
Zrobiła go z bawełnianej włóczki. Sama zakochałam się w tym słodziaku.


Ale jeszcze przed misiem Agnieszka zrobiła króliczka o imieniu Trusia.
Miło jest patrzeć jak dziecko samo tak śmiga na szydełku - przy okazji zarabia sobie na coś tam.
Poza tym u nas w domu stresowo było, bo nasz syn Marek zdawał maturę. Ustne ładnie pozdawał. Teraz czekamy na wynik pisemnych, ale to dopiero 20 czerwca. Choć myślę, że Mu się też udało.
Jak widzicie, u nas ciągle coś się dzieje. Ale ja marzę już o wyjeździe nad morze na początku lipca... 

Ślę Wam moc dobrej energii.