środa, 22 lutego 2017

Między życiem a szyciem


U nas dziś pogoda fuj. Deszcz, wieje, aż nic się nie chce robić. Choroba rodzinki też nie chce opuścić, a nawet Pan Supełek, Tomek i Aga musieli brać antybiotyk. Ale z tego co czytam u Was, to w wielu domach sezon chorobowy trwa. Ponoć wirusy zmutowane szaleją. Ale jak to mówią, oby do wiosny. A dzień każdy coraz dłuższy ku mojej wielkiej radości. Co u nas krasnoludki zdziałały? Szyliśmy zamówienie dla pewnej pani z Hiszpanii. Między innymi chciała Klemki. Jedna miała szorty i bluzeczkę.


Inna miała romantyczną sukienkę. Lubię te lale, bo zawsze wychodzą inaczej. Dają wiele radości nie tylko dzieciom, twórcom także :)


Krasnoludki w pracowni tak się rozpędziły, że jeszcze chłopczyka uszyły. Ma chustę, bluzeczkę i spodenki. Nawet buciki wszystko można ściągać jakby w zabawie się ubrudziło.


Nasze małpki piratki dostały bawełniane chusty. Tyle minky w domu, a okazało się, że czerwone dawno wyparowało. Zatem co było robić, kiedy czas goni? Zamiast minky jest bawełna i powiem Wam, że chyba jeszcze bardziej mi się podoba taka wersja. 


A teraz mam pytanie, czy tylko ja wszędzie wypatruję liski??? W naszej pracowni lisków na poduszkach nie może zabraknąć. Owszem inne zwierzątka też są, ale chyba przez posiadanie psa shiba inu, to człowiek lisa ma już w głowie zakodowanego :D 


Na samo zobaczcie :D Jest lis? No jest! Kasumi to nasza najbardziej kochana lisiczka.


Czy u Was już wiosna? U nas już przylatują żurawie, kaczki, gęsi. 
Czekam teraz na nasze pierwsze kwiatki w ogródku :)